www.1008.pl

Bez kategorii
1 paź 2011 01:24

Dziś zadzwonił do mnie Robert – organizator Bałtyk-Bieszczady Tour z informacją, że są do odebrania trofea za tegoroczną edycję. Stęskniony za spotkaniem ze „swoim” i gadaniem o ultramaratonach podążyłem na Żoliborz jak pies za kiełbasą. Czasu miałem niewiele. Gadaliśmy jeden przez drugiego przez godzinę o organizacji, o sponsoringu, o sposobach na spopularyzowanie imprezy, o kosztach, o ciuchach, o gadżetach, o systemach lokalizacyjnych, o Internecie i telewizji…

Impreza Roberta jest niesamowita i szalona, a jeszcze bardziej szalone jest to, że co roku bierze w niej udział coraz więcej osób i nie są to profi, a zwykli zjadacze chleba, którzy mają marzenia, pasję i upór. Wierzę, że Bałtyk-Bieszczady będzie trwać i rozwijać się przez lata, tak jak rosną apetyty amatorów kolarstwa na nieustanne pokonywanie własnych granic.

Maraton rowerowy, który trwa kilkadziesiąt godzin non-stop, to nie jest fizyczne wyniszczanie organizmu. To jest hartowanie ciała, przygotowywanie do długotrwałego wysiłku bez przerwy na sen, kształtowanie charakteru i wiary we własną siłę i możliwości. To także dowód na to, że regularna praca, trening, odżywianie, wypoczynek zsumowane w mądry sposób i poparte dobrą taktyką startową potrafią dawać z roku na rok coraz lepsze rezultaty. W końcu to pole doświadczalne dla zarządzania porażkami i przekuwania ich (podobnie jak sukcesów) na własną korzyść w przyszłości.

Jeśli przejedziesz Bałtyk-Bieszczady, wyjdziesz z tego silniejszy fizycznie, mocniejszy psychicznie, ze wzmocnioną wiarą we własne możliwości i lepiej przygotowany na trudy życia codziennego. Jeśli pokonasz 1008km non-stop, to nie będziesz już mówił, że jesteś zmęczony po szkole, pracy albo zajmowaniu się dzieciakami, nie będziesz narzekał, że się nie wyspałeś, a jeśli los przyniesie Ci niespodziewane trudności, potraktujesz to jako wyzwanie i skoro dałeś radę tam, to i tu dasz radę!

 

Dodaj komentarz